Kirgiskie skarby z filcu

Kirgizi sztukę filcowania doprowadzili do mistrzostwa. Wypracowali motywy, które świetnie pasują do nowoczesnego designu.



Kirgiskie filce są wyjątkowe! Towarzyszą Kirgizom przez całe życie. Wycięte, czy wyhaftowane na nich symbole opowiadały o ich szczęściu, marzeniach, czy historii plemienia. Dzieła urzekły Agnieszkę Makowską, jedną z założycielek sklepu Anor Craft z rękodziełem Azji Centralnej https://www.facebook.com/AnorCraft/

Kirgiska specjalność

– Trudno o materiał bardziej wrośnięty w kulturę, jak właśnie filc w Kirgistanie – tłumaczy Agnieszka Makowska. – Kirgizi to pasterze, którzy jeszcze do niedawna prowadzili koczowniczy tryb życia i mieszkali w jurtach. Zresztą i dziś wiele rodzin w jurtach spędza sporą cześć roku. A sama jurta to przecież nic więcej jak drewniana konstrukcja obciągnięta filcem.
Również wnętrze jurty ozdabiano filcami.
– Na ścianach wieszano tusz kijiz, w drzwiach płachtę filcu z symbolami szczęścia, natomiast na ziemi kładziono szyrdaki – wymienia Agnieszka.
– Takie jak ten – wskazuję na filcowy dywan, który leży na podłodze w mieszkaniu Agnieszki. Jego wzór składa się z geometrycznych, biało - beżowych wzorów.
– Tak, wzór jest jak najbardziej klasyczny, tylko kolorystyka... już europejska.
Kirgizi chętnie łączą kontrastujące ze sobą barwy – czerwień z granatem, używają też zieleni, pomarańczy. Kiedyś uzyskiwali te barwy z naturalnych barwników, co ani nie byłe proste, ani kolor nie był zbyt jaskrawy. Ale odkąd w XX wieku wprowadzono sztuczne barwniki kirgiskie filce zapłonęły barwami. Agnieszka rozkłada przed mną inne filcowe dzieła – nakrycia na stoły, nakładki na krzesła, czapki z asortymentu Anor Craft.
– Kirgizi uwielbiają karkołomne zestawienia barw...
– I całkiem nieźle im to wychodzi!

Droga do Azji

Ale to nie fascynacja filcami przywiodła Agnieszkę do Kirgistanu. Jej droga zaczęła się w 1992 roku. Wtedy, jako studentka archeologii pojechała z wycieczką po Uzbekistanie i Turkmenistanie.
– Nie miałam świadomości, że wokół mnie rozgrywają się niezwykle ważne wydarzenia, które zaważyły na losach dzisiejszej Azji Centralnej – wspomina. – Rozpadał się związek radziecki, w Tadżykistanie wybuchła wojna, zaczął odradzać się islam...
To właśnie religijność postanowiła badać, kiedy w 2004 roku już jako studentka Studium Europy Wschodniej pojechała na półroczne stypendium do Uzbekistanu.
– Tak naprawdę chciałam na nowo odkryć tę Azję. – wspomina. Bo najzwyczajniej zafascynowała ją kultura i ludzie których spotkała na drodze swoich studenckich wędrówek.
Badania nie były proste. W Uzbekistanie już wtedy pytanie o islam było niebezpieczne, a już wypytywanie o religijne organizacje narażałoby jej rozmówców na wielkie niebezpieczeństwo. W kraju dało się też odczuć wielkie napięcie, które wkrótce znalazło swoje krwawe ujście..
– Wróciłam z Uzbekistanu w marcu 2005 roku, a w maju strzelano do ludzi w Andiżanie”...
– A ja pojechałam do Uzbekistanu w sierpniu. Minęłyśmy się....

To już jest fascynacja!

Po tej ostatniej podróży Agnieszka już wie, że dalszą karierę chce związać z Azją Centralną. W 2007 roku zaczyna pracować dla Stowarzyszenia Wschodnieuropejskie Centrum Demokratyczne, a w 2009 roku dołącza do projektu wodnego finansowanego przez polski MSZ. Projekt miał na celu doprowadzenie lub uzdatnienie wody w wioskach głównie w południowym Kirgistanie, ale również na terenie Tadżykistanu, gdzie działa druga z założycielek Anor Craft – Anna Cieślewska.
– Wśród wytypowanych miejsc były takie, do których woda w ogóle nie docierała, lub też docierała, ale z przerwami i była bardzo słabej jakości.
– Ilu miejscowościom pomogliście?
– do 2015 roku? Ponad 50.
– A ilu osobom?
– Niedawno obliczyłam, że dzięki naszym projektom ponad 114 tyś osób ma lepszy dostęp do wody pitnej! Te 114 tysiecy osoby, z którymi komitety wodne mają podpisane umowy i którzy płacą za to abonamenty.
W ramach projektu Agnieszka razem z partnerami organizowała również szkolenia, wyjazdy studyjne, które miały na celu wsparcie lokalnych komitetów wodnych. Wspólnie działali także na rzecz aktywizacji ludności. Każdego roku spędzała w Kirgistanie wiele miesięcy. W ten sposób poznawała ludzi, była zapraszana do domów, a tam na podłogach zawsze leżały szyrdaki!

Dywany z filcu

Szyrdaki zawsze były w jurcie, a teraz w domach, ale jeszcze do niedawna trudno by ich było szukać na jakimkolwiek bazarze. Przecież każda kobieta robiła je na własny użytek albo na wiano dla córki – bez szyrdaka nikt nie wyprawiał córki za maż! Zatem kobiety w domowym zaciszu składały dwie warstwy filcu w dwóch różnych kolorach. Następnie rozrysowywały wzór i wycinały go jednocześnie na tych dwóch warstwach.
– W każdym aile, czyli wiosce były mistrzynie w wykonywaniu szyrdaków – tłumaczy Agnieszka. – Z tego powodu cieszyły się ogromnym autorytetem w społeczności. Pomagały rozrysować wzór, czasem go wyciąć służyły też radą jak szyrdak następnie wykonać. Znały też znaczenie symboli.
Teraz ta wiedza zanika. Coraz mniej kobiet zajmuje się też rękodziełem. Ale Agnieszka nie miała problemu z dotarciem do artystek. Przecież pracowała w ich wioskach, traktowano ją jak „swoją”, a nie jakąś „biznesmenkę” z Europy.

I tak po znajomości...

...trafiła do odpowiednich osób. Jedna z nich wcześniej przez kilka kadencji sprawowała urząd wójta.
– Dużo zrobiła na rzecz doprowadzenia wody do wsi w swojej gminie. Po dwóch kadencjach przegrała wybory. Tak ją to rozgoryczyło, że wycofała się z polityki i zaczęła robić szyrdaki, Jej wyroby można kupić u nas w Anor Craft.
W innej wsi Agnieszka poznała młodą nauczycielkę, matkę samotnie wychowującą czwórkę dzieci. To właśnie szyrdak jej autorstwa leży u niej w pokoju.
– Niedawno nawiązała współpracę z Austriakami. Mam nadzieję, że jej biznes będzie się rozwijał.
Kolejna artystka, której prace sprowadził do Polski Anor Craft posiada certyfikat UNESCO.
– W latach 90-tych i latach 2000 szwajcarska organizacja HELVETAS, a także UNESCO dość aktywnie działały na rzecz odrodzenia się sztuki filcu. Ich celem było też rozwijanie kobiecej przedsiębiorczości.

Nowoczesność

Efekty widać – wystarczy zatrzymać się w Koczkorce. Tamtejsze kobiety założyły spółdzielnię i tworzą filcowe dzieła sztuki, chętnie kupowane przez zachodnich turystów jadących przez Koczkorkę nad jezioro Song Kul. Agnieszka z wielką przyjemnością ogląda rzeczy w ich sklepiku. Kolejne miejsce na kirgiskiej trasie filcowych dzieł?
– Galeria Tumar w Biszkeku! Na jej przykładzie widać uniwersalność tradycyjnych kirgiskich motywów. Doskonale sprawdzają się w ultra nowoczesnym designie.
Jednak najpiękniejsze szyrdaki i filce wciąż czekają na odkrycie. Agnieszka już planuje podróż do Kirgistanu, tym razem osobistą. Zamierza zwiedzać i odkrywać artystów, którzy robią filce i szyrdaki.



Agnieszka Makowska o szyrdakach i kirgiskich filcach opowie podczas festiwalu Azji Centralnej w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie.
14 lutego (niedziela), godz. 14.00 – Szyrdak - kirgiski patchwork. Kilka słów o rzemiośle z Kirgistanu.

Anor Craft

fot.: Agnieszka Makowska 








Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

2 komentarze :

  1. Cudowny wpis! Uwielbiam takie blogi, które mnie czegoś nauczą :)
    Jestem zachwycona filcowymi wyrobami od teraz - sama chciałbym mieć szydrak - ale również zainteresowana ich kulturą :) Muszę przeczytać jakąś dobrą książkę ma ten temat, polecasz coś?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miły komentarz! Niestety teraz trudno mi coś polecić, ale daj mi czas do poniedziałku:) A jesli jesteś z Warszawy, to może wpadnij na festiwal Azji Centralnej do Muzeum Azji i Pacyfiku. Tam albo bedzie Agnieszka Makowska - Albo na wykładzie, albo będzie przy stoisku Anor. Tam też dotkniesz tych filców. Zdjęcia nie oddają ich urody!

    OdpowiedzUsuń