Kolory szczęścia



Jak pokazać szczęście? W Azji Centralnej wyszywa się je na tkaninach zwanych Suzani. Niezwykłe dzieła zobaczycie na wystawie w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie.



Suzani mają niezwykłą moc. Przyciągają wzrok, intrygują, fascynują... Karolina Krzywicka, kuratorka wystawy „Kolory życia. Suzani - haftowane tkaniny z Azji Centralnej” w Muzeum Azji i Pacyfiku i wykładowczyni w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania ubioru, po raz pierwszy zobaczyła je w jednej z paryskich galerii. – Bardzo żywe barwy, wzory, które wypełniały całą powierzchnię tkaniny sprawiły, że przeniosłam się w zupełnie inny świat. – wspomina to spotkanie. – Suzani i inne skarby zgromadzone w tej galerii sprawiły, że pociągnął mnie czar orientu. I tak zaczęła się moja przygoda ze sztuką dekoracyjną Azji Centralnej.

Na szlaku suzani
Przygoda z suzani, to niezwykłe wyprawy do serca Azji. Ich trasa wiedzie przede wszystkim przez bazary i muzea Tadżykistanu i Uzbekistanu. W Uzbekistanie leży jedno z najbogatszych miast tego rejonu – Buchara. To tam powstawały najdroższe i najcenniejsze tkaniny. Nie tylko suzni. – I właśnie na bazarze w Bucharze kupiłam moje pierwsze suzani – wspomina Karolina Krzywicka. – Stare, nieturystyczne... Najprawdopodobniej wyszyte przez kobietę, która szykowała je na swój posag.
Tradycyjnie bowiem suzani stanowiło część posagu. A że tkaniny przeważnie mają dość pokaźne rozmiary, prace trzeba było zaczynać dość wcześnie. – Około 7 roku życia dziewczynki zaczynały uczyć się sztuki haftu i wtedy, mniej więcej zaczynały wyszywać swoje posagowe suzani – wyjaśnia Karolina Krzywicka.

Ukryte znaczenia
Suzani mieni się wzorami i jest pełne kontrastowych barw, jak ludzkie emocje. Ale trzeba tym emocjom nadać odpowiednią formę i kompozycję. To zadanie należy do kalam kari.
Jej wprawne dłonie wyrysowywały więc stylizowane owoce granatu, symbolizujące płodność i dostatek. W kompozycji nie mogło zabraknąć rozet kwiatowych – motywu, który najprawdopodobniej wywodzi się z tradycji zaratusztriańskiej. Kwiaty do dziś wypełniają stroje zaratusztrian w Iranie, a bogactwo kolorów jest znakiem rozpoznawczym ich strojów. Suzani też są kolorowe. Jednak najwięcej w nich czerwieni, barwy szczęścia, płodności, powodzenia.
– Repertuar wzorów i barw zależy od regionu – tłumaczy Karolina Krzywicka – Na terenie Uzbekistanu i Tadżykistanu dominującym elementem są medaliony kwiatowe. W Tadżykistanie wśród stylizowanych kwiatów pojawia się motyw noża miał bronić przed złym okiem.
Przed złym okiem chroniły jeszcze inne zabiegi. Kobiety zmieniały kolor nici przy wypełnianiu haftem jednego z elementów, albo po prostu zostawiały fragment tkaniny niedokończony. – Tak samo jest na moim suzani. I jestem pewna, że artystka celowo nie wykończyła swojej pracy – mówi Karolina Krzywicka.

Nowoczesny design
Suzani zostało również docenione w Europie. W początku XXI wieku Oscar de la Renta wprowadził je do świata high fashion. – Można powiedzieć, że to on odkrył tkaniny azjatyckie – mówi Karolina Krzywicka. – Najpierw uzbeckie ikaty, a następnie suzani. Za nim poszli inni projektanci, tacy jak Mara Hoffman, czy dom mody Valenino.
– Projektanci wykorzystują oryginalne tkaniny, albo stylizowane motywy zaczerpnięte ze wzorów suzani – tłumaczy Karolina Krzywicka. - a następnie wykorzystują nie tylko w modzie, ale również w meblarstwie, czy architekturze wnętrz i designie. Ożywiają one minimalistyczne i nowoczesne wnętrza.
Suzani zainteresowali się również polscy projektanci. Anna Suzani Studio, bo o niej mowa, zaprezentuje swoje dzieła podczas wystawy.
Ale przede wszystkim zobaczymy wspaniałe historyczne tkaniny ze zbiorów Muzeum Azji i Pacyfiku. A trzeba powiedzieć, że warszawska kolekcja należy do jednej najznamienitszych w Europie. Tę wystawę trzeba zobaczyć!!!!!!!

Kolory życia. Suzani - haftowane tkaniny z Azji Centralnej
Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie
ul. Solec 24

Suzani z kolekcji Haute Couture Valentino - wiosna 2015

fot: E. Halbert

fot: E. Halbert

Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

1 komentarze :

  1. Bardzo ciekawy artykuł :) Miałam zamiar w tamtym roku wybrać się do tego muzeum ale jakoś mi to wyleciało z głowy. Koniecznie spełnie to w następnym roku :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń