Jak Święty Spokój z Upartym Osłem sobie wojowali, czyli montuję film:)



Zmontowałam pierwszy filmik. Ale nie było łatwo... Sytuacja na twórczym froncie momentami przybierała dramatyczny obrót!



Co za problem nakręcić 3 minutowy filmik? Żaden. Przecież mam aparat z opcją full HD oraz dwóch asystentów – Upartego Osła i Święty Spokój. Zagospodarowałam więc kawałek ściany i zaczęłam nagrywać. To była sobota. Nagrałam kilka wejść i wyszłam na miasto. Efekty pracy obejrzałam następnego dnia. W niedzielę. Po trzecim nagraniu krzyknęłam coś w stylu: Kurczę! Po siódmym, zadałam mniej więcej takie pytanie:

Gdzie się podziała ostrość?

Bo ostrość ewidentnie sobie poszła gdzeiś daleko za kadr.
– Spójrz pozytywnie – odezwał się Święty Spokój. – Przynajmniej zmarszczek ci nie widać. Poza tym aparat naprawdę robił co mógł. Tak, woli walki nie mogę mu odmówić. Odtwarzając dźwięk słyszałam, jak obiektyw zgrzytał, stukał i szukał ostrości. Ale wyszło, jak wyszło. Aparat dał jedną wielką nieostrą plamę! Cóż, trzeba zrobić...

...kolejne podejście

Tym po każdym nagraniu sprawdzałam co wyszło. Kontrola nie zmieniła jednak podejścia aparatu do wyostrzania krawędzi. Próbowałam wszystkiego – siadałam w środku kadru, z boku, z kotem na kolanach, z kotem na głowie i nic. O 18 miałam już dość.
– Może wybierz filmik, na którym choć przez moment jesteś ostra? – podpowiedział Święty Spokój.
Może ma rację? Łaskawszym okiem przejrzałam nagrania. Już coś wybrałam... Już zaczęłam montować, kiedy do do głosu doszedł Ośli Upór.
– Dziewczyno, wykasuj tę wizualną porażkę. Przecież masz iPhona!
– Ale jest już ciemno! Nic nie nagram.
– To zapal sobie lampkę.
Zapaliłam, nagrałam. Z wybiciem 22...

...zaczynam montaż materiałów

Ciągle mam szansę skończyć przed północą. Przecież film ma trwać nie więcej niż 3 minuty. Muszę tylko z każdego fragmentu wyciąć wyciąć kilka pierwszych sekund, kiedy po wciśnięciu "Playa" zajmuję miejsce na siedzisku i kilka ostatnich sekund, kiedy kamera rejestrowała przemarsz z siedziska do przycisku "stop".
Teoretycznie opcja przycinania filmu powinna być w samym programie. Szukałam do godziny 23.00. Nie znalazłam.
– To może przytnij filmy w movie maker? – poradził Uparty Osioł.

Świetny pomysł, ale...

...Movie maker nie obsługuje mackintoshowego formatu .mov. Muszę ściągnąć program do konwertowania plików. Co to dla mnie! Coś wygooglałam, coś ściągnęłam, coś kliknęłam...
– No to jesteś ugotowana – szepnął Święty Spokój. – Mówiłem, nie kombinuj!
– Nie ma sytuacji bez wyjścia – pocieszał Uparty Osioł. – Trzeba się tylko odpowiednio zaprzeć.
Oj trzeba, bo sytuacja nie wyglądała ciekawie. Razem z programem do konwersji ściągnęłam Steel Cut – Malware'a, który sprawił, że przeglądarki straciły zdolność otwierania stron.
– Ładnie. I jak teraz ściągnę jakiś program do usuwania tego czegoś? Jestem w czarnej...
Nie rozpaczaj. Pamiętaj, idź w stronę światła! Tym razem okazało się, że...

...cała nadzieja w Google disc

Bo tylko ta strona otwierała się na na moim PC. Przez komórkę ściągnęłam więc SpyHuntera, zapisałam na google dysku i otworzyłam z komputera. Operacja udała się z wybiciem północy. Po godzinie Spy hunter zakończył skanowanie. Super! Znalazł 900 zainfekowanych plików. Usunie je, jeśli się zarejestruję i wykupię oprogramowanie. Ale jak mam je wykupić, skoro zainfekowane przeglądarki nie są w stanie otworzyć żadnej strony?
– No to niezłego piwa sobie nawarzyłaś – kąśliwie zauważył Święty Spokój – idź już lepiej spać.
– Zwariowałaś!? – krzyknął Uparty Osioł. – Chcesz to tak zostawić?

Choćby na czworakach, ale trzeba do celu!

Ma chłopak rację. Właśnie wybiła 2 w nocy, do świtu jeszcze zostało kilka godzin. Nie jest źle. Na telefonie znalazłam opis, jak ręcznie usunąć maleware'a. I udało się. Nie kombinuję już z żadnymi konwerterami. jeszcze raz przeszukałam opcje w programie do montowania klipów. O 3 znalazłam. O 4, wraz z nastaniem nowego dnia film był gotowy.
– Po co ci to było? Jutro będziesz nieprzytomna – wycedził przez zęby Święty Spokój
– Ale bogatsza o doświadczenia! – Uparty Osioł znowu triumfował. A ja? Padłam.


A to jest link do mojego dzieła:)


https://www.youtube.com/watch?v=VuafAKUTDGI&feature=youtu.be
Fot: Piotr Gilarski




Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

0 komentarze :

Prześlij komentarz