Składamy pół ramy!


Nastąpił wielki moment – zaczęliśmy łączyć bambusowe tyczki. Od tej chwili coraz mniej wyobraźni będzie potrzeba, by zobaczyć w nich rower, który zabierze mnie w podróż!



Zaczęliśmy od supportu. To on stanowi "serce" roweru i punkt odniesienia dla wszystkich innych tyczek. Dlatego mocujemy go do stołu, żeby się nie ruszał. W połowie wysokości supportu przebiega niewidzialna oś symetrii.
– Wyobraź sobie, że ramę składamy w powietrzu – tłumaczy Jarek Baranowski z carbonbike.pl, który jest mózgiem całego przedsięwzięcia . – Oś symetrii każdej z tyczek musi być na tej samej wysokości, zatem każdą będzie trzeba unieść na odpowiednią wysokość w zależności od średnicy. 
Nasz rower „zawiesiliśmy” na 35 mm. No i zaczęło się... Szukanie podpórek, na których mieliśmy położyć kolejny punkt odniesienia tym razem dla geometrii, czyli uchwyt na kierownicę. Zatem mierzyliśmy wszystko, co nam wpadło w ręce – płyty CD, kawałki plastiku rolki taśmy samoprzylepnej. Udało się. Mocowanie kierownicy spoczęło na dwóch mocowaniach o grubości dokładnie 20 mm. Teraz dopasowujemy dolną tyczkę ramy. I znowu szukanie podpórek, które tym razem uniosą tyczkę na wysokość 8 mm. Jarek znalazł 2 wiertła. Podłożyliśmy od tyczkę. Dało radę. Przykleił ją następnie do suportu i mocowania kierownicy.
– Za 15 minut klej złapie – powiedział – więc mamy trochę czasu, żeby skorygować ewentualne błędy. Nie czekamy, bierzemy tyczkę, która ma stanowić górną część ramy. Znowu szukamy punktów podparcia i dopasowujemy do siebie.
Na koniec dopasowujemy rurę podsiodełkową – jedyną niebambusową cześć ramy. Tak zdecydowaliśmy, bo w tym miejscu rura bambusowa byłaby problematyczna.
Znowu sukces. Rama nabrała kształtu! Choć przede mną jeszcze dużo pracy. Przede wszystkim muszę kupić piastę do tylnego koła.
– Bo ona zadecyduje o rozstawie tej części ramy – tłumaczy Jarek. On wie wszystko o rowerach.
– Jarek, a pamiętasz pierwszy rower, który zbudowałeś?
– Jasne! To był 86 rok. W gazecie zobaczyłem zdjęcie trzykołowego roweru. Ale cena w funtach była dla mnie wówczas totalnie abstrakcyjna. Więc postanowiłem go zrobić. Tylko, że wtedy w Polsce nic nie było. Nie tak jak teraz, że wszystko możesz kupić, tylko pytasz o cenę. Wówczas trzeba było „kombinować”.
– A skąd wiedziałeś jak go budować?
– Nie wiedziałam jak. Trochę wskazówek zaczerpnąłem z "Młodego Technika". Ale generalnie stosowałem metodę prób i błędów. Ale kiedy skończyłem ten rower...
– Był wyjątkowy?
– Jasne! Sama zobaczysz, kiedy skończysz swój. Widzę, że czasem niezłe się przy nim męczysz. Dlatego będzie miał dla ciebie zupełnie inną wartość.
Już ma... Bo inaczej smakuje coś, co się kupiło, nawet za ciężko zarobione pieniądze, niż to nad czym się fizycznie pracowało. Chociaż tak naprawdę ja przy tej budowie odpoczywam...



Support roweru z bambusa, foto: Dorota Chojnowska
Support - serce roweru.

Bambusowy rower Doroty Chojnowskiej
"Zawieszamy" w powietrzu elementy ramy.

Bambusowy rower Doroty Chojnowskiej
Wyliczenia osi symetrii bambusowych tyczek.

Bambusowy rower Doroty Chojnowskiej
Dopasowujemy kąty ramy do projektu.

Bambusowy rower Doroty Chojnowskiej
Mocowanie tyczki do supportu.

Bambusowy rower Doroty Chojnowskiej
Pracuje! fot. J. Baranowski

Bambusowy rower Doroty Chojnowskiej
Kleję! fot. J. Baranowski

Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

2 komentarze :

  1. Trzymam kciuki! I dobrze że masz pomocnego Jarka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko Jarka:) Cała załoga z carbonbike.pl wspiera mnie moralnie. Ale to Jarek nadzoruje budowe:)

    OdpowiedzUsuń