Bali – Pełnia księżyca




Podczas pełni księżyca modlitwy są bardziej skuteczne. Tak przynajmniej twierdzą Balijczycy i oddają się szaleństwu obchodów pełni księżyca.


Wszystko zaczęło się zwyczajnie. Ot kolejna, ozdobiona jak na Boże Narodzenie, wioska i kolejny korek, jakich wiele, gdy poboczem wędruje kilkaset osób. Tylko, że tym razem oprócz kobiet z koszami na głowach paradowali mężczyźni z pieczonymi prosiakami zawieszonymi na kijach. Więc tak zaczyna się pełnia...

Dziś przypada szczególnie huczna uroczystość, którą obchodzi się raz na dwa lata.
– potem mają szczególnie huczną co 5 lat, 10, 20 – wylicza Lia. – A żebyś widziała co tu się działo, kiedy mieli pełnię obchodzoną raz na 100 lat! Samochody trzeba było parkować 10 km dalej. Do świątyni Gumang na świętej górze wprowadzili po jednym zwierzęciu każdego rodzaju jakie żyje na wyspie i złożyli w ofierze do morza. Dziś jednak wystarczą pieczone prosiaki.
Za chwilę dołączam do tłumu. Wolno wspinam się na szczyt góry. Im wyżej, tym więcej ludzi, tym więcej pyłu unosi się w powietrzu. Na szczycie nie ma czym oddychać, nie można poruszać się. Oprócz dymu w powietrzu unosi się monotonna muzyka gamelanu. Ludzie leżą, siedzą, tańczą w transie, walczą i modlą się przy stołach ofiarnych. W wysoko wzniesionych dłoniach mają kwiatki, po każdej modlitwie zatykają je we włosy. Co chwila podchodzi do nich ktoś ze świętą wodą i ryżem. W kapliczkach zasypanych ofiarami buszują małpy. I tak będzie do wschodu słońca. A potem jeszcze dwa dni. A potem przy następnej pełni księżyca...

Dorota





Kapliczka

Gamelan
























Ofiarne kwiaty we włosach
















































Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".