Rosja - KOTokracja




Najmniejsza republika Federacji Rosyjskiej mieści się za... szafą. Zamieszkuje ją około 20 republikanów – pełnej krwi KOTów, które na turystów jeśli już spoglądają, to przymrużonymi oczami.


Mieszkańców republiki można podzielić na dwie frakcje – proleKOTariat, czyli lud dachów i śmietników oraz arysKOTrację – zasłużonych strażników ermitażu w stanie spoczynku. Jednak ewidentnie apolityczne usposobienie uniemożliwia jakąkolwiek identyfikację poszczególnych gagatków.


Z taka samą wyniosłą obojętnością nie spoglądają na paszport – bo trzeba go mieć. Nie lubią tracić czasu, jeśli można go spożytkować na pełnowartościową drzemkę. Przecież KOTy wiedzą, że wpisana do niego waga i wiek nie koniecznie są najbardziej aktualne.



Kiedy Olga, przewodniczka po Republice wyciąga je z koszyka do prezentacji, nawet nie otwierają oczu. Wiedzą, że nalot nie potrwa długo. KOTy mają swoją broń biologiczną. Na terenie Republiki unosi się intensywny koci zapach. Powonienie przywróci dopiero KOTuczino, AmeriKOTto albo filiżanka tego, co KOT napłakał, czyli espresso w KOTokafe.



Każde zamówienie wspiera republikę, ale można też wesprzeć samych miłośników KOTów. Wystarczy kupić „подвешенный кофе”, czyli kawę w zawieszeniu. Wzorem jednego z neapolitańskich barów, klienci piją jedną kawę, a płacą za więcej. Nadwyżka zostaje zanotowane jako kawa zawieszona dla kogoś, kto nie ma pieniędzy, a potrzebuje kofeiny. I oczywiście kocha KOTy.
W zamierzeniach, KOTokafe miała być również objęta kocim nadzorem, tak jak ma to miejsce w Japonii, Budapeszcie, Barcelonie, czy Lizbonie. Niestety na drodze do realizacji tego planu stanął rosyjski sanepid. Ekspertyza była do bólu konkretna: Zwierzęta nie mogą przebywać z ludźmi. Dlatego Republikę Kotów przeniesiono za szafę. Drzwi otwiera hasło: miał, miał, miał. I albo ktoś otworzy, albo i nie...



Republika Kotów,
ул. Якубовича, д. 10, Petersburg
catsrepublik.ru



Dorota












Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".