TAMTEN wrzesień, TAMTEN Biesłan...

 

 TU w Biesłanie rok szkolny zacznie się dopiero jutro. Dziś każdy wspomina TAMTE dzieci, które w 2004 roku miały rozpocząć naukę. 


Dziś mieszkańcy miasta odwiedzą TĘ salę gimnastyczną w TEJ szkole. W której WTEDY zamknięto ponad 1100 osób w tym 700 dzieci. Zostawią kwiaty wetknięte w butelki po wodzie mineralnej, TEJ wodzie, której żałowali im „oni”.

- Nauczycielki, jeśli pozawalano im iść do toalety, zanurzały w wodzie swoje ubrania, żeby dzieci mogły potem wysączyć z nich odrobinę wody – mówi Albina, mieszkanka TEGO miasta.

Tymczasem oni nie tracili czasu. Nad głowami dzieci do belek stropowych umocowali ładunki wybuchowe. Pierwsza eksplozja nastąpiła 2 września o 15.30. Za chwilę zdetonowano drugi ładunek.
– Po czymś takim wnętrze powinno całkowicie spłonąć – Albina obciera łzy. – Ale krew i mięso wygaszały płomienie...
Dopiero następnego dnia rozpoczął się szturm. Do środka wkroczyli żołnierze. Też strzelali. W tym czasie „oni” detonowali kolejne ładunki...

Do dziś nie znamy dokładnej liczby zabitych w ataku na szkołę w BIESŁANIE. Oficjalnie zginęło 377 osób z czego 312 to DZIECI. Większość z tych co przeżyło zostało inwalidami. Zbudowano dla nich centrum rehabilitacji na przedmieściach miasta.

A teraz? W oknach, w wyrwach po eksplozjach bomb żywi zostawią zabawki, którymi powinny się bawić dzieci, zamiast leżeć w czarnej ziemi. A na grobach zostawiają cukierki...



















Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

0 komentarze :

Prześlij komentarz