Warszawa – To była wojna, nie inscenizacja!



Warszawa znowu żyje Powstaniem Warszawskim. Wystawy, koncerty, inscenizacje... Ale nic nie przebije obchodów rocznicowych z 2009 roku...


Na Starym Mieście rozlokowały się oddziały rekonstruktorów. Stanęły barykady, zaaranżowano pocztę powstańczą, szpital. Między turystami, wzdłuż Freta, przez Rynek i plac Zamkowy co chwila maszerowały oddziały, a to powstańców, a to Niemców. Jak na wojnie!

I to już wystarczyło, żeby japońscy turyści dostali oczopląsu, bo co fotografować – przebierańców, czy zabytki, a może zamiast aparatu chwycić za karabin?

Aż tu nagle rozległy się strzały.

Za chwilę eksplozja. Znowu strzały. To „Niemcy” szturmowali barykady. „Nasi” dzielnie się bronili, choć niestety „Niemcy” barykadę zdobyli. Ale za kilka minut na Freta „Powstańcy” odpłacili pięknym za nadobne. Przyczaili się za stolikami restauracji „U Pana Michała” i zaatakowali maszerujący tamtędy oddział „SS”. Błyskawiczna akcja zakończyła się pełnym sukcesem. „Niemcy” się poddali tak gładko, że gościom przy stolikach z wrażenia pierogi pospadały z widelców.

Walkom nie było końca. Tym bardziej, że po każdej bijatyce trupy i ranni wstawali z gleby, otrzepywali piach z mundurów i wracali do gry.


– To dopiero inscenizacja! – mówię znajomemu „Esesmanowi”. – Niesamowity scenariusz!

– Żaden scenariusz! Organizatorzy nas ściągnęli z całej Polski, a nawet jedzenia i wody nie dali. A jak nam powiedzieli, że nie dadzą umówionej kasy, to chłopaki się wkurzyli...



























Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

0 komentarze :

Prześlij komentarz