Gwatemala - Na koszernie

Czy Majowie są zaginionym plemieniem Izraela? Mieszkańcy Izraela nie mówią "nie".




– Brakuje pieniędzy – skarży się Jose, dyrektor Parque Arqueologico Quirigua w Gwatemali. Tak chciałby zorganizować wykopaliska na skalę, na jaką zasługuje oddane jego opiece miejsce. Nikt jednak nie chce płacić. Jedyna nadzieja leży w... obywatelach Izraela.

Wycieczka o północy

Do kirigua przyjeżdżamy około północy. Bedę spała w pomieszczeniach dla archeologów. Zrzucamy plecaki, bierzemy latarki do reki i idziemy do dżungli - na pierwsze oglądanie majańskich stelli z X wieku.Zupełnie inaczej czyta się majańskie glify przy punktowym świetle latarki. Arturo płynnie przesuwa światło z jednego znaku na drugi. Jego słowa układają się w relację w historię życia władcy. Rządził wspaniałe, stawiał świątynie...
– Być może natrafiliśmy na jej fundamenty - wcina się Jose.
– Skąd to wiesz?
– Ww zeszłym roku zorganizowałem tu wykopaliska. Odkopaliśmy kilka fragmentów i zasypaliśmy, żeby nie zniszczały. Brakuje pieniędzy na konserwacje... – dodał.
Ale jest nadzieja. W Gwatemali kopie cały świat. Hiszpanie, Meksykanie, Amerykanie...
– I bogobojni mieszkańcy Izraela – uzupełnia listę Jose.
– ?
– Szukają dowodów na to, że Majowie to zaginione plemię Izraela. Myślisz, że dlaczego tylu ich tu przyjeżdża?

Podróże obywateli Izraela

Rzeczywiście, Izraelczycy w hostelach stanowią najliczniejszą grupę turystów. W każdej mieścinie jest koszerna restauracja, a w większych miastach znajdzie się i Shalom dentystyczny. Na drzwiach budek telefonicznych wywieszone są cenniki rozmów z USA i Izraelem. Nad jeziorem Atitlan trudno znaleźć restaurację bez menu po hebrajsku. Nawet w budkach, gdzie sprzedaje się soki ceny podane są po hiszpańsku i po hebrajsku.

Czysty biznes

– Niech sobie myślą co chcą – mówi Fernando, majański przewodnik w Lanquine. – byle tu przyjeżdżali i płacili kasę. I tyle nie marudzili... To najgorsi turyści

Ale cóż robić. Tylu ich przyjeżdża, że warto się pomęczyć. Warto nawet nauczyć się hebrajskiego, co majom przychodzi bardzo łatwo.
– Wiele słów mamy takich samych, tylko co innego znaczą – tłumaczy Fernando. – I wymowa jest podobna.

Fernando wie co mówi – opanował hebrajski. I nie narzeka na brak pieniędzy...


Lanquin

Nad jeziorem Atitlan
Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

0 komentarze :

Prześlij komentarz