Tatarstan - kot sukcesu


Dachowce też mają swoją arystokrację. W Rosji najznamienitsze kocie rody wywodzą się z Kazania.



Mruczusie ze stolicy dzisiejszego Tatarstanu zrobiły błyskawiczną karierę na dworze Imperatorowej Katarzyny Wielkiej. Władczyni kotów nie lubiła, ale jeszcze bardziej na nerwy działały jej myszy.

A te w 1745 roku naprawdę dały się we znaki. Gryzonie nie miały litości! Wyżerały ziarna, a nawet wgryzały się w dzieła zgromadzone w Ermitażu – i to nie z miłości do sztuki. Plaga myszy szalała w całym Imperium. Tylko w tatarskim Kazaniu myszy nie było.

Tatarzy bowiem z zasady koty traktowali jak powietrze. Żeby przeżyć, kot musiał się sam wyżywić. W ten sposób drogą naturalnej selekcji wykształcił się u nich wyborny instynkt łowny. Widząc to, Katarzyna Wielka wydała ukaz, by z Kazania sprowadzić jej 30 najbardziej łownych, przedsiębiorczych kotów i rozlokować na terenie Zimowego Pałacu.

Koty sprawiły się znakomicie. Wkrótce po myszach nie było śladu. Nie rozmiękczyło to serca carycy - jak kotów nie lubiła, tak już jej zostało. Ale w uznaniu zasług nadała im tytuł „Obrońców Galerii Obrazów”.

Wieść o łowności kazańskich kotów rozeszła się po terytorium całego Imperium. Na handlu kazańskimi kotami wyrosła niejedna fortuna. Kot stał się symbolem bogactwa, powodzenia w biznesie, szczęścia. Dziś również handel kotami, tym razem jednak w postaci wszelkich amuletów, statuetek, magnetów nabija kieszenie sprzedawców pamiątek i chińskich producentów tych dzieł. Trzeba też swoje odstać w kolejce, by sfotografować się pod pomnikiem spasionego kota, wylegującego się na podusi. Nikt się też nie zastanawiał, jakie zwierzątko będzie oficjalną maskotką kazańskiej Universiady. Jasne że kot! Kot sukcesu. Kot, który jest rosyjską odpowiedzią na hasło: „American Dream”!





Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

0 komentarze :

Prześlij komentarz