Czeczenia - Nic, tylko wojna...



Ali zawsze marzył, by robić filmy o kwiatkach, zwierzątkach, zabytkach. Ale pracował w Czeczenii. A tam wojna podrzucała własne tematy.



- Opowiedz coś – prosi Gabriel, kiedy siedzimy przy ognisku.
- Zawsze chciałem robić filmy o kwiatkach, zwierzątkach, zabytkach. a musiałem filmować wojny.
- Czy można przyzwyczaić się do śmierci?
- Można. Na początku wymiotujesz. Jesteś wsród trupów i wymiotujesz. Potem leżałem pomiędzy dwoma trupami. Kumple. Ich trafili mnie nie. Siedziałem między nimi i nic. Filmowałem...
- Opowiedz o saperach -- prosi reporter, który przyjechał do nas z Alim. Ali zatapia wzrok w ognisku.
- Raz filmowałem saperów, jak rozbrajali minę. Olbrzymią. Rozbroili ją i mnie wołają: Chodź sfilmuj nas!”. Ja, dureń idę do nich z kamerą, drugi dureń idzie do mnie z tą rozbrojoną skorupą. Kretyn nie rozejrzał się dookoła. A w ziemi przed nim była druga mina. I ten idzie do mnie i wszedł na tę drugą minę. Uratował mnie betonowy stół. Podmuch poszedł bokiem. A przede mną wylądowało ciało. Połowa ciała. Pierwszy raz w życiu widziałem, żeby człowiek obcięty w pasie mówił. A on krzyczał, jakby nie zdawał sobie z tego sprawy: „mówiłem, żeby durnie uważali...” coraz ciszej i ciszej...
Ali usłyszał jego głos kilka tygodni później.
– Zaraz po wybuchu myślałem, że w kamerze wysiadł dźwięk, ale ta pracowała i wszystko rejestrowała. To ja nic nie słyszałem... - Ali odpala papierosa. Milczy. Za chwilę zakrywa oczy dłońmi.

– Zawsze mówiłem, że chcę robić filmy o kwiatkach, zwierzątkach, zabytkach. Mam dość krwi, rozbryzganych mózgów i rozerwanych ciał...
Jutro spełni się jego marzenie. Telewizja NTV wysłała go, by sfilmował turystyczny news do głównego wydania wiadomości - w góry Czeczenii polazła pierwsza od czasów wojny turystka. Kiedy zgarnął nas z drogi nad jezioro Kisinoj Amb było już ciemno, że oko wykol. Za to jutro, w świetle słońca, będzie mógł do woli filmować kwiatki, zwierzątka, zabytki. I turystkę.

Tydzień później jestem w Groznym. Dzwonię do Alego. Nie odbiera. Za chwilę oddzwania.
- Dziś nie mogę się z tobą spotkać. Mam pilny materiał. W Kisłowodzku właśnie wysadził się bojownik...


Share on Google Plus

About Dorota Chojnowska

Dorota Chojnowska - Dziennikarka, antropolog kultury i włóczykij. Odkąd zbudowała bambusowy rower, nie wyobraża sobie podróżowania "na piechotę".

0 komentarze :

Prześlij komentarz